Badania społeczne w rewitalizacji – blaski i cenie

Autor: Natalia Chmielewska

Bez partycypacji ani rusz

Wejście w życie przepisów dotyczących rewitalizacji dało nowe narzędzia do programowania i wdrażania tego procesu w gminach. Ustawa o rewitalizacji oraz wytyczne ministerialne podkreślały ogromną rolę mieszkańców i innych interesariuszy w kreowaniu pozytywnych zmian na obszarach wymagających odnowy. To przy ich udziale miały powstawać wszelkiego rodzaju analizy, plany, koncepcje, zaś celem samym w sobie wszystkich działań miała być poprawa jakości życia społeczności zamieszkującej te części miasta, które mają się nieco gorzej od reszty. Zmiana podejścia do rewitalizacji wpłynęła również na postrzeganie partycypacji społecznej w ogóle, co w konsekwencji przyczyniło się do wzrostu znaczenia opinii lokalnej społeczności. To wszystko sprawiło, że zwiększyło się zainteresowanie samorządów realizacją badań wśród obywateli na potrzeby prowadzenia działań związanych z rewitalizacją.

Ambitny plan

Na wzrost znaczenia badań społecznych wpływ miało kilka czynników. Pierwszym z nich była wynikająca z przepisów konieczność zapewnienia udziału interesariuszy w działaniach prowadzonych przez samorząd na każdym etapie. Aspekt społeczny i rola mieszkańców były wielokrotnie wskazywane w różnego rodzaju opracowaniach jako priorytetowe kwestie wyróżniające nowe podejście do rewitalizacji. Ponadto w ustawie wybrane techniki badawcze (ankieta, wywiad) rekomendowano jako preferowane formy konsultacji społecznych.

Liczne poradniki zachęcały do podjęcia trudu prowadzenia dialogu z mieszkańcami, wsłuchania się w ich potrzeby. Podczas szkoleń, w których uczestniczyli m.in. pracownicy samorządowi, przekazywano informacje na temat korzyści płynących z tej formy bezpośredniego włączenia interesariuszy. Koordynatorzy procesu rewitalizacji uświadomili sobie, że badania społeczne mogą przynieść wiele korzyści. Umożliwią one bowiem pozyskanie wiedzy na temat problemów i potrzeb lokalnej społeczności, co ułatwi wyznaczenie obszarów, na których koncentrują się negatywne zjawiska (obszary zdegradowane). Przeprowadzone w obszarach zdegradowanych pozwolą natomiast wyodrębnić tereny pozostające w najgłębszym kryzysie, gdzie podjęte zostaną działania naprawcze (obszary rewitalizacji). Z kolei pogłębione badania w obszarach rewitalizacji pozwolą na skuteczniejsze planowanie konkretnych przedsięwzięć rozwojowych.

Dla samorządów badania społeczne stały się więc narzędziem komunikacji z obywatelami, płaszczyzną wysłuchania głosu tych, na których rewitalizacja powinna oddziaływać w największym stopniu. Poprzez ich realizację samorządowcy mogli udowodnić, że chcą włączyć lokalną społeczność w dyskusję na temat obszarów, w których dostrzegany jest kryzys, zaś rozwiązywanie problemów społeczności to wspólna sprawa władz i mieszkańców, a głos tych ostatnich ma istotny wpływ na ostateczne decyzje.

Poza gromadzeniem wiedzy badania stanowią również doskonałą formę promocji procesu rewitalizacji. Spotkanie z mieszkańcami stwarza bowiem możliwość edukowania społeczeństwa, jak również zachęcania do świadomego i odpowiedzialnego włączenia się w planowanie zmian w najbliższym otoczeniu.

Problemy po drodze

Mimo podkreślania roli badań na szkoleniach czy warsztatach dla samorządów, wydaje się, że zabrakło praktycznego wsparcia w przygotowaniu ich do realizacji tego zadania. Wskazuje na to sceptycyzm urzędników, którzy nierzadko nie kryli obaw co do zasadności realizacji badań w ich gminie. Ponadto w wielu samorządach prowadzenie różnego rodzaju form partycypacji społecznej nie przynosiło dotychczas oczekiwanych rezultatów, dlatego informacje na temat konieczności przeprowadzenia aktywnego włączenia mieszkańców w proces rewitalizacji przyjęte zostały z pewną rezerwą. Brakowało zatem wiary w sam proces („u nas to się nie udaje”, „nigdy nam się to nie opłaciło”), wsparcia w jego zorganizowaniu („nie mamy specjalistów, którzy nam w tym pomogą”), jak również przekonania o korzyściach płynących z badań („to bez sensu”, „z badań zwykle nic nie wynika”).

Miłe złego początki…

Przyszedł czas, w którym z etapu zamierzeń należało przejść do realizacji. Wówczas bez trudu można było dostrzec wcześniej wspomniany brak gotowości urzędników. Doskwierał przede wszystkim brak wiedzy na temat metodyki prowadzenia badań. W zapytaniach ofertowych, jak również w ogłoszeniach o przetargach pojawiały się bowiem zapisy o konieczności ich wykonania na próbach odpowiednich dla badań o zasięgu ogólnopolskim (1200–2000 respondentów) w gminach liczących 5 tysięcy mieszkańców, bądź pośród 50 mieszkańców w gminach zamieszkiwanych przez 50 tysięcy osób. Oczekiwano wykorzystania narzędzia zawierającego maksymalnie 5 pytań, którego zastosowanie miało dać wiedzę o problemach i potrzebach społeczności nie tylko o charakterze społecznym, ale też gospodarczym, środowiskowym, przestrzenno-funkcjonalnym oraz technicznym. W szczegółowych opisach nie brakowało także specjalistycznej terminologii użytej przypadkowo, błędnie i bez zrozumienia.

Poza brakami w zakresie technicznych aspektów prowadzenia badań widoczna była również nieprawidłowa interpretacja samego celu ich realizacji. W wielu zapytaniach ofertowych bez trudu można było zauważyć, że należy je wykonać niejako „przy okazji” różnego rodzaju imprez miejskich (wigilie, festyny, pikniki, ogniska), które z założenia miały umożliwić skuteczne ich przeprowadzenie, a tak naprawdę niewiele miały z nimi wspólnego. Szczegółowe informacje na temat zamówienia koncentrowały się głównie wokół charakterystyki atrakcji, jakie mają zostać zapewnione uczestnikom spotkań, pominięte zostały natomiast wskazania dotyczycące oczekiwań wobec samych badań, na potrzeby których festyn bądź piknik zostaną zorganizowane.

Lepsze wrogiem dobrego

Mimo iż zdecydowanie częstszym problemem stał się sceptycyzm samorządów wobec prowadzenia badań w lokalnej społeczności, wiele miast i gmin z entuzjazmem przystąpiło do gromadzenia danych w ten sposób. Nierzadko chciano zrobić ich jak najwięcej, wykorzystując do tego różnorodne techniki i narzędzia. Brak kompleksowej koncepcji, chaotyczna realizacja, wykorzystanie zbyt wielu technik, niewłaściwie sformułowane pytania czy przypadkowy dobór uczestników spowodowały, że zamiast jednego dobrze zaplanowanego procesu badawczego przeprowadzonych zostało kilka rozdrobnionych działań, które nie przyniosły pożądanych rezultatów.

Jednak pozyskanie błędnych czy niepełnych danych to nie jedyny problem. Prowadzenie wielu nieprzemyślanych badań spowodowało, że mieszkańcy odczuli znużenie problematyką rewitalizacji, nie chcieli brać udziału w kolejnych inicjatywach poświęconych tej tematyce, wyrażali wątpliwości co do skuteczności dotychczas podjętych działań. Sceptycyzm nierzadko okazał się być w pełni uzasadniony, gdyż podsumowania i raporty wyraźnie pokazały, że pozyskane dane były powierzchowne, niekompletne, a wnioskowania w efekcie niepoprawne.

Nie taki diabeł straszny

Nie zabrakło jednak samorządów, które podeszły do tego etapu w sposób przemyślany. Dzięki temu w wielu miastach i gminach zrealizowano imponujące procesy badawcze, możliwe zwykle za sprawą współpracy urzędników, którzy najlepiej znajdą społeczne uwarunkowania, ze specjalistami, którzy mają wiedzę na temat technicznych aspektów prowadzenia badań oraz nierzadko więcej wiary w ich potencjał. Efekty wspólnych starań widoczne były już w raportach, bowiem za sprawą dobrze zaplanowanych i wykonanych działań udało się pozyskać rzetelne i pełne informacje, które umożliwiły trafne i precyzyjne zdiagnozowanie sytuacji kryzysowej, określenie przyczyn jej występowania oraz zdefiniowanie potencjałów pozwalających na przeciwdziałanie obserwowanym problemom.

Jednak najistotniejszym pozytywnym następstwem było zaangażowanie społeczności lokalnej do udziału w realnym oddziaływaniu na najbliższe otoczenie poprzez formułowanie propozycji rozwiązań zdiagnozowanych problemów, planowanie konkretnych inicjatyw zmierzających do ich przezwyciężania, jak również wdrażanie własnych pomysłów.

Cenna lekcja

Realizacja badań społecznych w rewitalizacji „nowego podejścia” była cenną lekcją dla wszystkich. Nawet z nieudanych działań można bowiem czerpać wiedzę. Na bazie tych doświadczeń warto tworzyć koncepcje wzorcowych procesów badawczych możliwych do wykorzystania w kolejnych latach. Ponadto chybione próby gromadzenia informacji o społeczności i ich konsekwencje powinny stanowić doskonały argument za tym, by w przyszłości nie wybierać dróg na skróty i prowadzić ten etap w sposób przemyślany i rozważny, mimo iż wymaga to pracy i wysiłku. Na efekty takich działań nie będzie trzeba długo czekać.

Ważne wnioski

Aby uniknąć niepowodzeń w kolejnych latach, warto zwiększać wiedzę w zakresie badań społecznych. Większa świadomość zagadnień związanych z tą formą gromadzenia informacji o społeczności sprzyjać będzie realizacji skuteczniejszych procesów badawczych tam, gdzie mają one szanse przynieść oczekiwane rezultaty. Warto przy tym pamiętać, że z różnych przyczyn nie wszędzie jest to możliwe. Jeśli więc przed przystąpieniem do realizacji badań wiemy, że ich założenia są nieprawidłowe i nie ma możliwości, by przyniosły one zadowalające efekty, lepiej wybrać inne formy partycypacji i zdobywania wiedzy o społeczności.

Choć badania społeczne w samorządach wciąż wydają się być procesem niedocenianym, zmiany, które dokonały się przy okazji opracowywania programów rewitalizacji, pozwalają mieć nadzieję, że w nadchodzących latach sytuacja będzie ulegać poprawie.